ASK Legal
Pokolenie bankrutów: kto ogłasza upadłość konsumencką w Polsce?
Dokładnie 21 266 osób w 2025 roku ogłosiło upadłość konsumencką – to nowy rekord w historii polskiego systemu prawnego. Wśród „upadłych” jest zarówno dwunastolatek, jak i dziewięćdziesięcioczterolatek, a także kilkaset osób w sile wieku, które do niedawna były przedsiębiorcami. Polski bankrut dawno przestał być tym, kim go sobie wyobrażasz. Jak wygląda portret człowieka, który w 2025 roku zdecydował się powiedzieć: dość i pozbyć się swoich długów?
Rekord, który nie powinien dziwić: 21 tysięcy historii w jednym roku – jak doszliśmy do szczytu?
Liczba upadłości konsumenckich w Polsce rośnie niemal nieprzerwanie od dekady. Jak podaje Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej (COIG), w 2025 roku upadłość konsumencka została ogłoszona przez 21 266 osób. To wynik minimalnie wyższy od poprzedniego rekordu z 2024 roku, kiedy sądy zatwierdziły 21 187 bankructw osób fizycznych.
Żeby zrozumieć skalę zjawiska, trzeba cofnąć się do punktu zwrotnego. W marcu 2020 roku weszła w życie nowelizacja Prawa upadłościowego, która radykalnie uprościła procedurę.
Sąd przestał badać przyczyny niewypłacalności na etapie otwarcia postępowania. Konsekwencja była natychmiastowa: z narzędzia niszowego, po które sięgało kilkaset osób miesięcznie i ledwo kilka tysięcy rocznie, upadłość konsumencka stała się masowym mechanizmem oddłużeniowym.

Skala wzrostu jest imponująca. Jeszcze w 2019 roku, przed zmianą przepisów, roczna liczba upadłości konsumenckich była wielokrotnie niższa.
Po liberalizacji nastąpił gwałtowny skok, który – z jednym wyjątkiem wynikającym z przejścia na cyfrowe postępowania w 2022 roku – utrzymuje się do dziś.
Przed dziesięcioma laty nowelizacja Prawa upadłościowego otworzyła szeroko drogę do upadłości konsumenckiej, a liczba bankructw rosła w tym czasie niemal nieprzerwanie.
IV kwartał 2025 – rekord w rekordzie
Rok 2025 zakończył się wyjątkowo intensywnie. W samym czwartym kwartale upadłość ogłosiło 5 869 osób. To więcej niż w jakimkolwiek innym kwartale w historii – poprzedni rekord, ustanowiony zaledwie kwartał wcześniej (Q3 2025), został pobity.
Warto zwrócić uwagę jak rosła liczba upadłości konsumenckich w ciągu roku. Pierwsze półrocze 2025 było stosunkowo spokojne – wg COIG w okresie styczeń–czerwiec sądy zatwierdziły 9 837 upadłości, czyli o około tysiąc mniej niż w analogicznym okresie 2024 roku. Eksperci mówili wówczas o stabilizacji, a nawet o początku trendu spadkowego.
Drugie półrocze brutalnie zweryfikowało te nadzieje: ponad 11 400 upadłości w sześć miesięcy oznacza, że końcówka roku przyniosła gwałtowne przyspieszenie.
Dlaczego akurat końcówka roku? Dane nie dają jednoznacznej odpowiedzi, ale eksperci KRD wskazują na kilka czynników:
„Z upadłością kojarzy się często poczucie wstydu i porażki, ale kiedy słuchamy historii naszych klientów, widzimy, jak różnie może się potoczyć życie. Upadłość to często efekt lat starań, nieudanych prób, często pomocy bliskim, która obróciła się przeciwko nim”
ekspert ASK Legal.
Nadchodzi taki moment w życiu, że trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, przyznać się do długów, ogłosić upadłość konsumencką i zacząć wszystko od nowa.
Portret polskiego bankruta - dane kontra stereotypy
Wiek: nie bezradni, lecz zmęczeni - dominacja grupy 40–49 lat
Stereotypowy obraz bankruta to osoba wykluczona z normalnego życia społecznego, bez wykształcenia, żyjąca na marginesie. Dane COIG malują zupełnie inny obraz.
Według statystyk najliczniejszą grupę wśród bankrutów stanowią osoby w wieku 40–49 lat - odpowiadają za blisko 27% wszystkich upadłości. Podobny udział mają osoby z grupy 30–39 lat – niespełna 24%.
To ludzie w szczycie aktywności zawodowej. Trzydziesto- i czterdziestolatkowie to pokolenie, które wchodziło w dorosłość w okresie boomu kredytowego, zakładało firmy w czasach optymizmu i brało na siebie zobowiązania, których obsługa z czasem przerosła ich możliwości.
Upadłość nie jest dla nich oznaką lekkomyślności - jest najczęściej konsekwencją lat zmagania się z narastającym zadłużeniem.
12 lat i 94 lata - skrajności, które mówią więcej niż średnia
Statystyki COIG ujawniają szokujący rozstrzał wiekowy. W 2025 roku najmłodszy bankrut miał 12 lat, a najstarszy 94 lata. Przypadek dwunastolatka to prawdopodobnie efekt dziedziczenia zobowiązań lub poręczeń zaciąganych w jego imieniu - prawo pozwala na ogłoszenie upadłości przez małoletniego za pośrednictwem przedstawiciela ustawowego.
Znacznie liczniejsza - i społecznie bardziej niepokojąca - jest grupa seniorów. Osoby powyżej 60. roku życia stanowiły w 2025 roku ponad 22% wszystkich bankrutów. To co piąta upadłość.
Seniorzy bankrutują z powodów, o których rzadko się mówi:
Ten obraz fundamentalnie zmienia perspektywę. Upadłość konsumencka w Polsce nie jest narzędziem dla „młodych lekkomyślnych”. To mechanizm, z którego korzystają wszystkie pokolenia - od nastolatków po ludzi, którzy całe życie pracowali i nie spodziewali się, że na starość staną przed sądem upadłościowym.
Struktura wiekowa bankrutów w 2025 roku
| Grupa wiekowa | Udział w upadłościach | Kontekst |
| 30–39 lat | 23,89% | Pokolenie boomu kredytowego |
| 40–49 lat | 26,92% | Szczyt kariery, zamykane firmy |
| 60+ lat | 22,18% | Poręczenia, niskie emerytury |
| Skrajności | 12–94 lat | Najmłodszy i najstarszy bankrut 2025 |
Źródło: dane COIG
2,5 tysiąca byłych przedsiębiorców wśród bankrutów - ukryty nurt statystyki
W ogólnej liczbie 21 266 upadłości konsumenckich kryje się grupa, o której mówi się zdecydowanie za mało. Według danych COIG, opracowanych przez agencję Newseria Biznes, w 2025 roku 2 531 osób, które wcześniej prowadziły jednoosobową działalność gospodarczą, ogłosiło upadłość konsumencką. To osoby, które zamknęły firmy, ale długi z prowadzonej działalności - wobec ZUS, Urzędu Skarbowego, kontrahentów - pozostały.
Dane COIG wskazują również, że 85,6% bankructw firm w 2025 roku dotyczyło jednoosobowych działalności gospodarczych. To nie wielkie korporacje upadają najczęściej - to drobni przedsiębiorcy: właściciele warsztatów, sklepów, firm transportowych, jednoosobowych agencji.
Zamknięcie firmy nie kasuje ich długów. Ono je przenosi na osobę fizyczną. I właśnie dlatego tak wielu byłych przedsiębiorców trafia ostatecznie do systemu upadłości konsumenckiej.
Skala tego zjawiska jest ogromna w kontekście ogólnej liczby bankructw firmowych. W 2025 roku ogłoszono upadłość około 420 firm.
Tymczasem upadłości konsumenckich samych byłych przedsiębiorców (2 531) było sześciokrotnie więcej niż formalnych upadłości firm. To pokazuje, że prawdziwe konsekwencje bankructw biznesowych ujawniają się nie w statystykach firmowych, lecz w statystykach osobistych.

Mapa nierówności - gdzie w Polsce bankrutuje się najczęściej
Wałbrzych kontra Tarnobrzeg - dwa bieguny zadłużenia
Upadłość konsumencka nie rozkłada się równomiernie na mapie Polski. Raport Krajowego Rejestru Długów z grudnia 2025 roku, oparty na danych GUS o populacji (37,4 mln mieszkańców na koniec I półrocza 2025), ujawnia dramatyczne różnice regionalne.
Na jednym biegunie znajduje się Wałbrzych: 3,7 mln zł zadłużenia na każdy tysiąc mieszkańców, 13,7% ludności wpisanej do rejestru dłużników, średni dług na osobę - 26 700 zł.
Drugie w zestawieniu Siemianowice Śląskie notują 2,7 mln zł na tysiąc mieszkańców, przy 9% ludności z zaległościami. Średnie zadłużenie na osobę w Siemianowicach Śląskich wynosiło powyżej 30 tys. zł.
Na drugim biegunie - Tarnobrzeg: zaledwie 654 tys. zł na tysiąc mieszkańców, w rejestrze KRD figuruje 3,3% społeczeństwa.
Podobnie niski poziom zaległości odnotowano w Rzeszowie (711 tys. zł) i Krośnie (821 tys. zł). Różnica między Wałbrzychem a Tarnobrzegiem jest niemal sześciokrotna.
Zadłużenie w wybranych miastach na prawach powiatu (2025)
| Miasto | Dług / 1000 mieszk. | % ludności w KRD | Śr. dług dłużnika |
| Wałbrzych | 3 682 000 zł | 13,66% | 26 700 zł |
| Siemianowice Śl. | 2 717 000 zł | 9,04% | 30 054 zł |
| Krosno | 821 000 zł | 3,2% | 25 641 zł |
| Rzeszów | 711 000 zł | 2,87% | 24 747 zł |
| Tarnobrzeg | 654 000 zł | 3,3% | 19 836 zł |
Źródło: KRD, https://krd.pl/centrum-prasowe/informacje-prasowe/2025/geografia-zadluzenia-w-polsce-slaskie-powiaty-w
Śląsk i Dolny Śląsk kontra Podkarpacie i Małopolska
Różnice regionalne widać jeszcze wyraźniej na poziomie powiatów ziemskich. Według raportu KRD, wśród powiatów o najwyższym zadłużeniu na tysiąc mieszkańców dominują te z Pomorza (sztumski, nowodworski, malborski - od 2 do 2,24 mln zł) oraz Dolnego Śląska (zgorzelecki, wałbrzyski, lwówecki, lubański - w granicach 1,8–1,9 mln zł). W każdym z nich problemy finansowe ma od 7 do 9% mieszkańców.
Po drugiej stronie skali znajdują się powiaty Podkarpacia i Małopolski. Powiat kolbuszowski (woj. podkarpackie) zamyka zestawienie z wynikiem zaledwie 298 566 zł na tysiąc mieszkańców i 1,6% ludności w rejestrze dłużników. Podobnie niskie wyniki notują powiaty ropczycko-sędziszowski, rzeszowski, brzozowski, a z Małopolski - dąbrowski, nowosądecki i limanowski. W żadnym z nich zadłużenie na tysiąc mieszkańców nie przekracza 430 tys. zł, a odsetek zadłużonych oscyluje wokół 1,7–2%.
„Dane KRD pokazują, że mieszkańcy Podkarpacia i Małopolski są najbardziej rzetelnymi płatnikami w kraju. Wynika to z niższych kosztów życia, w efekcie czego mieszkańcy nie są zmuszeni sięgać po pożyczki konsumpcyjne oraz silnych więzi społecznych, które sprawiają, że nikt nie chce żyć z odium dłużnika”.
Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso
Ile zostawia po sobie bankrut? - anatomia długu
260,5 miliona złotych - rachunek za jedno półrocze
Każda upadłość konsumencka to nie tylko historia dłużnika - to też strata dla wierzycieli. Jak podaje Krajowy Rejestr Długów, bankruci z pierwszego półrocza 2025 roku (9 837 osób) zostawili po sobie łącznie ponad 260,5 mln zł niezapłaconych zobowiązań. Każdy z nich miał średnio dwóch wierzycieli. Łącznie zgromadzili niemal 18 700 przeterminowanych długów.
260 milionów złotych w sześć miesięcy - to kwota, która pokazuje skalę problemu nie tylko od strony dłużników, ale i od strony wierzycieli: banków, firm pożyczkowych, ale też zwykłych kontrahentów, usługodawców, a nawet znajomych, którzy pożyczyli pieniądze.
KRD podkreśla, że wielu z tych problemów można było uniknąć, gdyby wierzyciele wcześniej weryfikowali zdolność płatniczą swoich klientów - co drugi z tegorocznych bankrutów był wpisany do rejestru dłużników na dwa lata przed ogłoszeniem upadłości.
21 767 zł - średni dług, który zmienia życie
Ile wynosi dług, który prowadzi do bankructwa? Mniej niż mogłoby się wydawać. Według danych KRD, na koniec listopada 2025 roku średnie zadłużenie przypadające na jednego dłużnika w rejestrze wynosiło 21 767 zł - o 160 zł więcej niż rok wcześniej. To nie są milionowe kwoty. To równowartość kilku–kilkunastu miesięcznych pensji. Dla kogoś, kto stracił pracę lub zamknął firmę, taki dług potrafi być nie do udźwignięcia.
Statystyczny polski bankrut nie jest człowiekiem, który przepuścił fortunę. To ktoś, kto utknął z długiem wielkości kilku pensji i nie widzi drogi wyjścia.
Co popycha Polaków ku upadłości - kontekst makroekonomiczny
21% bez grosza, 17% przetrwa miesiąc - Polska bez poduszki finansowej
Zrozumienie fali upadłości wymaga spojrzenia szerzej - na sytuację finansową przeciętnego Polaka. Badanie „Portfele Polaków u progu 2026 roku: oszczędności i obawy”, przeprowadzone przez IMAS International na zlecenie KRD w grudniu 2025 roku, przynosi niepokojące dane:
Źródło: badanie IMAS International na zlecenie KRD (grudzień 2025).
To oznacza, że łącznie co trzeci Polak żyje na finansowej krawędzi - albo bez żadnych rezerw, albo z rezerwami na jeden miesiąc. Wystarczy utrata pracy, choroba lub niespodziewany wydatek, aby taka osoba znalazła się w spirali zadłużenia. Szczególnie trudna jest sytuacja w gospodarstwach domowych o najniższych dochodach: wśród osób zarabiających do 2 000 zł netto aż 20% nie jest w stanie pokrywać wszystkich stałych kosztów.
Źródło: badanie IMAS International na zlecenie KRD (grudzień 2025).
Paradoks dobrej koniunktury - PKB rośnie, liczba upadłości też
Jednym z najbardziej zaskakujących aspektów obecnej fali bankructw jest to, że dzieje się ona w warunkach wzrostu gospodarczego. Według danych GUS, przytaczanych przez Coface[1] w kwartalnym raporcie o niewypłacalnościach, PKB Polski wzrósł w II kwartale 2025 roku o 3,4% rok do roku - jeden z najwyższych wyników w Unii Europejskiej.
Źródło: Coface, raport po III kwartale 2025 (dane GUS).
A mimo to upadłości - zarówno firmowe, jak i konsumenckie - biją rekordy. Jak to możliwe? Ekonomiści wskazują na kilka mechanizmów:
- Po pierwsze, zadłużenie kumulowane latami ujawnia się z opóźnieniem - nawet gdy gospodarka rośnie, konsekwencje wcześniejszych problemów nadal dojrzewają.
- Po drugie, nastroje konsumenckie nie nadążają za wskaźnikami makro. Według danych GUS, wskaźnik ufności konsumenckiej spadł w lipcu 2025 roku o 4,7 punktu procentowego w porównaniu z czerwcem, a skłonność do większych zakupów obniżyła się o 6,8 punktu.
Źródło: GUS - koniunktura konsumencka (lipiec 2025)
Dobra koniunktura pomaga statystykom - ale nie pomaga ludziom, którzy wpadli w spiralę zadłużenia trzy, pięć czy osiem lat temu. Dla nich wzrost PKB jest abstrakcyjną liczbą. Ich problemem jest windykator dzwoniący rano i zajęcie komornicze na koncie.
2026 - co dalej z falą upadłości?
Prognozy instytucji: szczyt jeszcze przed nami
Co na temat najbliższej przyszłości mówią niezależne instytucje analityczne? Prognozy nie są optymistyczne - przynajmniej dla firm.
Prognozy na 2026 rok wg niezależnych instytucji
| Instytucja | Prognoza na 2026 | Kontekst |
| Allianz Trade | +5% niewypłacalności firm w Polsce; szczyt globalny | Piąty z rzędu rok wzrostu; spadek dopiero w 2027 (−1%) |
| Coface | Wzrost PKB do 3,6%, ale dalszy wzrost niewypłacalności | Rosnąca świadomość firm - dla 94% restrukturyzacja okazała się najlepszą drogą |
| KRD | Stabilizacja upadłości konsumenckich; możliwe niewielkie wahania | Pogłębia się średnie zadłużenie; brak oszczędności u 21% Polaków |
| NBP (projekcja) | Inflacja spadnie do 3,1% | Niższa inflacja może zmniejszyć presję na nowe zadłużanie |
Źródła: Allianz Trade - Global Insolvency Outlook (październik 2025); Coface - raport po III kw. 2025; KRD (grudzień 2025); projekcja NBP, cytowana przez KRD.
Według Allianz Trade, rok 2026 będzie piątym z rzędu rokiem wzrostu niewypłacalności na świecie i w Polsce. Prognoza dla Polski zakłada wzrost niewypłacalności firm o kolejne 5% w 2026 roku - po 14-procentowym wzroście w 2025. Niewielki spadek (o 1% globalnie) przewidywany jest dopiero na 2027 rok.
Co to oznacza dla upadłości konsumenckich? Związek jest pośredni, ale realny: więcej firm w kłopotach to więcej byłych przedsiębiorców z długami, którzy ostatecznie trafią do systemu oddłużania osób fizycznych. KRD prognozuje względną stabilizację na poziomie ok. 21 000 upadłości konsumenckich rocznie.
„Nadchodzący rok również zapowiada się jako okres stabilizacji. Nie spodziewamy się większych zmian. Możliwe są niewielkie wahania w górę lub w dół w kolejnych miesiącach. Najwięcej będzie jednak zależeć od sytuacji gospodarczej, w tym od wpływu wojny na Ukrainie na polską gospodarkę”.
Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej
Upadłość konsumencka jako prawo, nie porażka - zmiana, która już się dokonała
Dane za 2025 rok mówią jednoznacznie: profil osoby ogłaszającej upadłość konsumencką w Polsce zmienił się diametralnie. To nie jest już „margines”.
To klasa średnia: czterdziestolatkowie po zamkniętych firmach, seniorzy z niskimi emeryturami i poręczeniami, młode rodziny, które wpadły w pętlę chwilówkową. Ludzie, którzy pracowali, starali się, brali odpowiedzialność - i w pewnym momencie przegrali z okolicznościami.
Upadłość konsumencka, jaką znamy od nowelizacji z 2020 roku, jest narzędziem prawnym zaprojektowanym do tego, żeby dać takim osobom drugą szansę. Dane pokazują, że Polacy coraz świadomiej z tego narzędzia korzystają. Ale pokazują też, że wielu z nich czeka zbyt długo - KRD wskazuje, że co drugi bankrut był wpisany do rejestru dłużników na dwa lata przed ogłoszeniem upadłości. Dwa lata stresu, telefonów od windykatorów i narastających odsetek, które mogły wyglądać inaczej.
Copywriter & Content Specialist
Z wykształcenia jestem marketerem ze specjalizacją w zarządzaniu przedsiębiorstwem, a zawodowo od kilku lat tworzę treści dla branży finansowej, ubezpieczeniowej i biznesowej.
Mam wykształcenie wyższe magisterskie z marketingowego zarządzania przedsiębiorstwem (Politechnika Częstochowska), ale to nie teoria definiuje moją pracę. Od 7 lat prowadzę własną działalność gospodarczą, więc jestem w pierwszej kolejności praktykiem – znam realia firmy od strony formalnej, strategicznej i finansowej.
Moje podejście do copywritingu wyróżnia analityczne myślenie. Większość copywriterów to humaniści, ja wolę cyfry, statystykę i twarde dane. Nie zgaduję, co zadziała – analizuję słowa kluczowe, badam trendy w SEO i AIO (Artificial Intelligence Optimization) i buduję treści zgodnie z EEAT, które Google i użytkownicy traktują jako wiarygodne źródło wiedzy.
Efekt? Ponad 3800 publikacji dla serwisów finansowych oraz współpraca z liderami rynku, takimi jak Totalmoney czy Serfin. To doświadczenie pokazuje, że potrafię pisać o finansach językiem zrozumiałym dla klienta, ale wiarygodnym w oczach instytucji.

Marta Michałek-Machniewska
Autorka artykułu
Artykuł ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady prawnej. W sprawach indywidualnych zachęcamy do kontaktu z licencjonowanym doradcą restrukturyzacyjnym.
Źródła:
https://www.coig.com.pl/2025-upadlosc-konsumencka.php